W przypowieści pan mówi do swego wiernego sługi: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana.

Mt 25,14-30

Pobierz z Google PlayPobierz z App Store

Wyjazd do Taizé: 5-14 września 2009


«Wrześniowy tydzień spędzony w Taizé był czasem pięknym. Taizé było zwieńczeniem swego rodzaju osobistej "Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię" - do burgundzkiej wioski z przyjaciółmi dotarliśmy auto-stopem.

Ostatni raz gościłam tam trzy lata temu. Od razu poczułam się jednak jak w domu. Wokół Taizé burgundzkie wzgórza pokryte dojrzałymi już słonecznikami, przepyszne fioletowe jeżyny oraz słodkie winogrona; białe krowy na polach i nietuzinkowa architektura przytulnych domków.

W samej wiosce natomiast przyjazny gwar. Podczas mojego pobytu było nas ponad 700 osób. Rozradowane twarze, życzliwe gesty.

Rytm dnia koncentrował się na modlitwie: porannej, południowej oraz wieczornej. W tym czasie rozbrzmiewały kanony, Słowo Boże oraz… cisza. Ta z początku trudna część modlitwy, dekoncentrująca, powoli przeradzała się w część nieodzowną, potrzebną. W ciągu dnia uczestniczyliśmy także w biblijnych wprowadzeniach, by później w międzynarodowych grupach podzielić się swoimi spostrzeżeniami, wątpliwościami, opiniami. Był także czas na pracę na rzecz wspólnoty - czyli nas wszystkich przebywających w Taizé. Przez tydzień zmywałam po śniadaniu i obiedzie. Było naprawdę zabawnie!

Najbardziej podoba mi się tutaj to, że znajduję czas na wszystko - na szaleństwa z przyjaciółmi i znajomymi, na spacery, na pracę; że w chwili wytchnienia znajduję tutaj czas dla siebie i Pana Boga. W Taizé poznałam wartościowych, dobrych i  ciekawych ludzi o różnych pasjach, zainteresowaniach, poglądach - dziękuję Wam za piękny tydzień - za Waszą obecność!

Po raz kolejny dotarło do mnie, że pokój i pojednanie są możliwe!»

Dorota


«Minęło kilka dni od mojego powrotu z Taizé i muszę przyznać, że ciągle żyję tamtą rzeczywistością. Na początku sceptycznie podchodziłam do opinii ludzi, którzy z tak wielką pewnością twierdzili, że będę bardzo zadowolona z pobytu i zechcę zostać dłużej bądź wrócić tam jeszcze raz i jeszcze raz itd. A jednak mieli rację! :)

Podczas jednej z modlitw do głowy przyszła mi myśl, że Taizé to taki przedsionek raju na ziemi. Piękne miejsce, uśmiechnięci ludzie, zorganizowany czas, spokój i pokój - Boży pokój w sercu. Poza tym właśnie tak wyobrażam sobie zjednoczenie wszystkich chrześcijan - razem bez względu na pochodzenie, kolor skóry czy język. Nic nie stanowi bariery, bo jesteśmy jednością w Bogu.

Z dnia na dzień pobyt w Taizé stawał się coraz lepszy i coraz bardziej żal było myśleć o wyjeździe. Ostatniego dnia zastanawiałam się, co właściwie wniósł ten wyjazd do mojego życia. Czy odnalazłam Boga na nowo tak jak zamierzałam? Przez chwilę z przerażeniem pomyślałam, że chyba nie do końca... bo gdzie? Czy w mojej modlitwie, na której nie zawsze potrafiłam się skupić, albo kanonów, przy których bardziej koncentrowałam się na tym, żeby dobrze je zaśpiewać? Znalazłam odpowiedź :) Tuż przed ostatnią modlitwą, w jakiej braliśmy udział, zajrzałyśmy z Dorotą (pozdrawiam i dziękuję :) ) do małego kościółka gdzie, w tej niesamowitej ciszy jaka tam panuje,  Bóg uświadomił mi gdzie był przez cały ten czas. Był w Was! Był w tych, z którymi spędzałam czas każdego dnia. Pierwszy raz naprawdę poczułam, że Bóg jest w drugim człowieku. Dlatego w tym miejscu chcę podziękować Wam wszystkim za to, że mogliśmy być tam razem, spacerować, pracować, jeść, śmiać się rozmawiając o głupotach, ale też prowadzić dyskusje na poważne tematy nawet przy kubeczku jabłkowego czegoś w Oyaku ;)

Jestem bardzo szczęsliwa, że spotkałam Was, a w Was samego Boga.

Podsumowując: to był niezwykły czas i mam nadzieję, że atmosfera Taizé będzie towarzyszyć mi przez długi długi czas.»

Edyta


Zobacz galerię zdjęć z wyjazdu!

Kilka nagrań kanonów z pobytu - nagrywane telefonem komórkowym, więc jakość jest dość słaba, ale można poczuć choć troszkę ten klimat... ;)

Alleluia (Slava Tiebie Boze) Alleluia (Slava Tiebie Boze)

Benedictus Benedictus (v1) Benedictus (v2)

Fiez-vous en Lui » Fiez-vous en Lui

Iedere nacht verlang ik » Iedere nacht verlang ik

Laetentur coeli » Laetentur coeli


Point 5 Song:

Pobierz Adobe Flash Player aby obejrzeć video.

Zobacz galerię zdjęć z wyjazdu!

Zapraszamy również do wysłuchania audycji Twojego Radia Lubaczów, która odbyła się po powrocie z Taizé. Gośćmi w studiu byli Edyta i Michał. Posłuchaj audycji...



Komentarze (2)

Staszek

Troche tu za spokojnie bez Was ale jakos dajemy rade ;)

21 września 2009, 15:47

Aga

W Taize byłam pierwszy raz i może nie ostatni. Moje wrażenia pobycie w tym cudownym miejscu są nie do opisania. Mogę tylko napisać, że było cudownie. Atmosfera jaka tam panuje jest po prostu cudowna. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jest to miejsce do wyciszenia się.
Pozdrawiam Aga

16 września 2009, 18:02




Mała Wiosna
Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie skąd taka nazwa? Otóż słowami: "Ach, Taizé, ta mała wiosna" papież Jan XXIII określił ekumeniczną wspólnotę braci założoną przez brata Rogera w 1940 roku w małej burgundzkiej wiosce - Taizé.

www.taize.fr/pl