Józef przebaczył swoim braciom i powiedział do nich: „Nie bójcie się. Czyż ja jestem na miejscu Boga? Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro.”

Rdz 50,15-21

Pobierz z Google PlayPobierz z App Store

Wyjazd do Taizé: 16-25 sierpnia 2008


Zobacz galerię zdjęć z wyjazdu!


«Taizé to miejsce, które przemienia ludzkie serca, przynajmniej moje zmienia.

Pierwszym najmocniejszym przeżytym tam doświadczeniem jest jedność. Nikt nie czyni różnic ani ze względu na kolor skóry, pochodzenie, wiek, ani ze względu na kościół, z którego pochodzi. Tam ludzie są ponad podziałami zachowując jednak swoją odrębność, taka jedność w różnorodności. Wzrusza mnie to, że pragnienie spotkania z Bogiem jest wspólne dla wszystkich ludzi i nawet jakby wszystko inne nas dzieliło to Bóg i tak nas połączy. W tym miejscu bardzo silnie to do mnie przemawia.

Bardzo mocno urzekła też mnie otwartość i braci na wszystkich ludzi, młodych szczególnie i ich troska o nas. Nawet w mojej pracy jaką wykonywałam w Taizé, rabbish collection (opróżnianie koszy na śmieci), mogłam tę troskę dostrzec. Kosze rozstawione są tak gęsto i tak często opróżniane, że utrzymanie czystości przebywającemu tam naprawdę nie wymaga dużo wysiłku, bracia tak to organizują żebyśmy sami nie utonęli w swoich śmieciach ;). Także wyraźna jest ich duchowa troska o nas, myślę, że bardzo dużo się modlą za tych którzy do nich przyjeżdżają i to się czuje. Znalazłam tu taką pełną wolności przestrzeń duchową, w której w końcu znalazło się miejsce na moje trudne sprawy, do których zupełnie nie wiedziałam jak się zabrać, tu podjęłam pierwsze małe kroczki.

Po powrocie jakoś ciągle po głowie mi chodzi, że wspólnota braci z Taizé, jednak najbardziej to się troszczy o samego Boga. Ich wielka pokora, prostota życia, modlitwa, czasami może też i małość są tylko po to by Bóg mógł sobie swobodnie działać. Oni się tak umniejszają, by nawet przypadkiem nie zamknąć Bogu pola do działania, no i jak widać On tam działa bardzo skutecznie.

Mam nadzieję, że niedługo tam wrócę :)»

Łucja


«Wyjazd do Taizé po raz kolejny pokazał mi moc, jaką ma wspólna modlitwa. Zadziwiło i zachwyciło mnie zarazem to, że ludzie z tak wielu odległych krajów, należący do różnych odłamów chrześcijaństwa potrafią gromadzić się trzy razy dziennie by razem śpiewać i wysławiać Pana. Wiele razy mój uśmiech powodował wyraz skupienia na twarzach osób próbujących wyśpiewać słowa kanonu w języku, którym przyszło posługiwać im się po raz pierwszy (choćby j. polski naszpikowany "ś" czy "ć"). Jednak, gdy docierał do mnie sens wypowiadanych niekiedy nieporadnie słów, stawały się one najpiękniejszą z modlitw, które poruszały mnie i stawały się MOIM wołaniem do Boga.

Ale modlitwa w Taizé to nie tylko śpiew. To także chwila ciszy, moment na osobistą rozmowę z Bogiem w głębi swojego serca, już w swoim własnym języku, po swojemu. Bóg przemawia do człowieka w ciszy, którą we współczesnym świecie tak trudno znaleźć. Ale przekonałam się, że warto jej szukać, by zagłębić się w siebie i – co najbardziej mnie zaskoczyło – odnaleźć tam spokój i Bożą obecność.

Podczas mojego pobytu na wzgórzu poznałam także radość, jaką daje służba drugiemu człowiekowi. Ja byłam w ekipie zmywającej po kolacji. Okazało się, że to nie tylko praca, ale i dobra zabawa – rozmawialiśmy, śpiewaliśmy i chlapaliśmy wodą wszystkich w około. Czułam, że robię coś dla innych a jednocześnie wiedziałam, że ktoś inny zatroszczy się o to bym miała gdzie wyrzucić śmieci czy mogła umyć się w czystej łazience.

W Taizé "naładowałam akumulatory" uśmiechu na cały rok, poznałam wielu wspaniałych ludzi z całego świata, którzy swoją postawą zmienili mój sposób patrzenia na wiele spraw. Wyciszyłam się i poznałam jak wspaniała jest prostota, z jaką przeżywa się każdy dzień w wiosce. Mam nadzieje, że jeszcze tam wrócę. I może zostanę na dłużej...»

Natalia


«Wspólnota Taizé jest wspaniałym miejscem, gdzie spotykają się różne Kościoły, kultury, poglądy, osobowości, a wszystko łączy się w jedną całość pełną miłości, przyjaźni, tolerancji, uśmiechu i Boga.

Pierwszy raz w Taizé pojechałam w lipcu 2008 roku i wróciłam ponownie miesiąc później.

Dzień według określonego rytmu, który cały czas wypełnia modlitwa oraz rozważanie Pisma Świętego, może całkowicie odmienić dotychczasowe życie i dać siłę na cały kolejny rok.

Taizé jest to właśnie jedno z tych nielicznych miejsc na świecie, do których chce się wracać każdego roku. Można tam zatrzymać się na chwilę, zrozumieć samego siebie i, co jest dla nas najważniejsze w życiu, upewnić się czy droga, którą idziemy, jest tą właściwą. W Taizé na każdym kroku możesz odnaleźć miłość, uśmiech, pomoc i wiarę. Po zetknięciu z tak różnorodnymi ludźmi ma się wrażenie, że cały świat spotkał się w tej małej burgundzkiej wiosce. Po powrocie do domu świat wydaje się mniejszy i dostępniejszy.

Gorąco zachęcam do wyjazdu do Taizé, tam można odnaleźć siebie, Boga i innych ludzi.»

Magda


«Dla mnie osobiście to jest wspaniała Wspólnota Braci z Taizé. Już sama nazwa dobrze charakteryzuje tą wspólnotę, bo oni nie chcą być Ojcami tylko właśnie Braćmi dla każdego człowieka, który przyjedzie do Taizé.

Wspólnota istnieje od 1940 roku. Obecnie wspólnota liczy około 105 braci z 30 różnych narodowości. To jest niesamowity dowód na to, że można na codzień żyć zaufaniem, pojednaniem oraz ogromną prostotą serca. Oni tego wszystkiego uczą młodych ludzi, którzy tam przyjeżdżają. Uczą ich jak żyć na codzień zaufaniem, pokojem, jak żyć z sercem pojednanym.

Taizé to mała zagubiona wioska, pięknie położona we Francji (Burgundia), rejon alpejski, hodowla krów, produkcja serów oraz winnice i produkcja wina.

Po tragicznej śmierci Brata Rogera ta wspólnota nadal istnieje i dla mnie osobiście jest to dowód na działanie Ducha Świętego w Kościele i pokazuje też ogromna siłę duchowa tej wspólnoty.

Do Taizé jeżdżę, żeby obserwować tą niesamowitą Wspólnotę Braci i uczyć się tego życia zaufaniem, pojednaniem oraz Ich prostoty serca. Do tej małej wioski, w której nic ciekawego nie ma przyjeżdżają przez cały rok, a szczególnie w wakacje tysięczne tłumy młodych ludzi. To jest dla mnie zawsze ogromne przeżycie. Jest to niezwykle radosny, pełen życia obraz Kościoła Powszechnego i bardzo barwny, bo ludzie są z całego świata. W tym tygodniu byli ludzie z Azji, Chin, Australii, Tahiti, młodzi Żydzi z Izraela oraz dużo innych ludzi.

Bardzo był mi potrzebny ten tydzień spędzony w Taizé, jeszcze raz sobie wszystko przemyślałam. Jest we mnie ogromne pragnienie serca, żeby żyć w takiej ekumenicznej wspólnocie jak bracia z Taizé. Będę od stycznia mieszkać we francuskiej ekumenicznej wspólnocie z czego bardzo się cieszę.

Głównym zadaniem tej wspólnoty jest pojednanie i jedność chrześcijan.»

Kinga



Komentarze (1)

Kasia i Jarek

Wspolnie z dziewczyna odkrylismy dla siebie, ze Taize to nie tylko miejsce dla odpoczynku ducha i wspolna modlitwa, lecz takze miejsce, ktore otwiera i laczy serca ludzkie wszelkich narodowosci, prowadzi do wzbogacajacej wymiany i pozwala odkryc prawdziwa milosc plynaca prosto od Boga.
P.S. To wlasnie w Taize (w Genewie) nasze dusze (moja polska i Kasi ukrainska) odnalazly sie i polaczyly:-)

6 września 2008, 16:46




Mała Wiosna
Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie skąd taka nazwa? Otóż słowami: "Ach, Taizé, ta mała wiosna" papież Jan XXIII określił ekumeniczną wspólnotę braci założoną przez brata Rogera w 1940 roku w małej burgundzkiej wiosce - Taizé.

www.taize.fr/pl