Józef przebaczył swoim braciom i powiedział do nich: „Nie bójcie się. Czyż ja jestem na miejscu Boga? Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie, Bóg jednak zamierzył to jako dobro.”

Rdz 50,15-21

Pobierz z Google PlayPobierz z App Store

Aktualności: Wrażenia po Europejskim Spotkaniu Młodych w Pradze


Na Europejskie Spotkanie Młodych w duchu Taize pojechałam pierwszy raz właśnie na Sylwestra 2014 roku. Uważam, że do tej pory był to najlepiej spędzony Sylwester w moim życiu. Jestem bardzo wdzięczna ludziom, dzięki którym mogłam pojechać i przeżyć tak wspaniały czas. Sprawiliście mi ogromną radość!

O całym spotkaniu możnaby opowiadać i opowiadać, chciałabym więc podzielić się tym co najbardziej mnie poruszyło...

Tak jak powiedziałam to był pierwszy raz kiedy poznałam Taize. Przede wszystkim więc zrobiła na mnie wrażenie ogromna jedność ludzi, którzy tam byli. Jedność wypływająca z naszej wspólnej modlitwy. Jeszcze nigdy "na żywo" nie widziałam tylu wspólnie modlących się ludzi. Nigdy nie zapomnę widoku tych wszystkich twarzy ludzi dosłownie zatopionych w modlitwie, były to twarze spokojne, poważne, skupione, wyciszone, śpiewające, radosne, rozmodlone, zwrócone ku Bogu i spragnione Jego miłości. To doświadczenie zapadło mi głęboko w sercu. Właśnie modlitwa jest tym spoiwem, która przenika przez wszelkie bariery i łączy ludzi wszelkich kultur czy narodowości­ sprawia, że jesteśmy żywym­-jednym Kościołem.

Ogromne wrażenie sprawiała również część organizacyjno – techniczna tego Spotkania. Kiedy widziałam ludzi odpowiedzialnych za różne funkcje, którzy radośnie nas witali i o wszystko się troszczyli mogłam ich tylko podziwiać i zarażać się od nich radością. Ponieważ z duszpaszterstwem, z którym przyjechałam mieszkaliśmy w szkole, mieliśmy okazję poznać przeróżne narodowości. Mieszkaliśmy z Niemcami, Czechami, Węgrami, Francuzami, Białorusinami, Włochami, Chorwatami. To było niesamowite, kiedy przy wspólnych posiłkach mogliśmy ze sobą porozmawiać, wieczorem wspólnie się modlić. Pomimo barier językowych umieliśmy się dogadać i wspólnie żartować. W drugim dniu, zbieraliśmy się w małych grupkach, aby lepiej się poznać i rozważać fragment Pisma Świętego. W naszej małej grupce, były trzy Polki, trzy Węgierki i jeden Węgier, dwóch Białorusinów, i jeden Francuz. Nie umieliśmy wszyscy mówić po angielsku, więc najpierw białorusini mówili trochę po polsku i rosyjsku, potem moja przyjaciółka tłumaczyła innym na angielski, a ja z angielskiego i polskiego próbowałam na francuski. Wynikło z tego dużo śmiechu, i rzeczywiście w kolejnych dniach, pomimo, że nie było już małych grup, coraz więcej ze sobą rozmawialiśmy i poznawaliśmy się. Takich sytuacji mam w pamięci mnóstwo i nie raz gdy mam zły dzień, przywołuję je i mimowolnie się uśmiecham :)

Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałabym napisać. Powszechnie wiadomo, że Czechy przeżywają kryzys wiary. W czasie tego Sylwestra Praga była zalana "ludźmi Taize", wszędzie możnabyło usłyszeć modlitwę, Kościoły były przepełnione, metro rozśpiewane różnymi kanonami i kolędami. Uważam, że to Spotkanie było ogromnym, żywym, świadectwem wiary, na które nikt nie mógł pozostać obojętny. Modlitwa, która płynęła z naszych serc właśnie między innymi w intencji tego Kraju, była tak silna i nieustająca, że Czechy nie pozostaną obojętne wobec Jezusa Chrystusa. Jestem pewna, że Pan Bóg wyprowadzi z tego Spotkania olbrzymie dobro. Na koniec chciałabym zachęcić każdego, aby pojechał i doświadczył sam czym jest "duch Taize". W przyszłym roku Sylwester jest w Hiszpanii w Walencji­ ja jadę więc mam nadzieję do zobaczenia! :)

Marcelina Chodorowska




Mała Wiosna
Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie skąd taka nazwa? Otóż słowami: "Ach, Taizé, ta mała wiosna" papież Jan XXIII określił ekumeniczną wspólnotę braci założoną przez brata Rogera w 1940 roku w małej burgundzkiej wiosce - Taizé.

www.taize.fr/pl