Weselcie się nadzieją, w ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie — wytrwali, przestrzegajcie gościnności.

Rz 12,3-13

Pobierz z Google PlayPobierz z App Store

Europejskie Spotkanie Młodych: Walencja 2015/16


Walencja
28 grudnia 2015 - 1 stycznia 2016


Świadectwo Julii po powrocie z Walencji:

Wcześniej nie byłam mocno związana z Taizé. Dużo śpiewam w Kościele, więc parę kanonów się znało, ale nigdy nie żywiłam do tego jakichś szczególnych uczuć. Szczerze mówiąc, moja decyzja o wyjeździe do Walencji była związana głównie z ludźmi, którzy jadą, samym miejscem – uwielbiam Hiszpanię, oderwaniem się trochę od codzienności, chęcią przeżycia jakiejś przygody. Oczywiście były też motywy „boże”. Głównie jechałam jako dusza bardzo wdzięczna za wszystko co Pan mi dał tego roku, ale też poszukująca. To był dla mnie czas dość sporych zmian, nosiłam w sercu wiele pytań i zmagań też. Chciałam to powierzyć Panu. Nie miałam jakichś specjalnych oczekiwań w związku z tym. Oddałam Mu cały ten wyjazd i powiedziałam: Rób co chcesz. I tak od Ciebie wszystko zależy. :)

Pan jest niesamowicie dobry, wiecie... Nigdy bym się nie spodziewała, że dostanę tyle ile dostałam tam. Już nie rozpisując się na temat samej Walencji, która jest niezwykle urzekającym miastem, pełnym niesamowicie pięknych zakątków, oczywiście bardzo słonecznym i ciepłym (boso chodziliśmy po plaży i moczyliśmy stopy w morzu! W grudniu! :) ), pełnym palm i drzew pomarańczowych (chodzi tu o owoc – dla jasności). Nie da się tego opisać – trzeba to zobaczyć. Uwielbiam podróżować i zwiedzać nowe miejsca, dlatego dla mnie to było niewyobrażalne przeżycie. Cały wyjazd to było jedno uczucie – zachwyt. Zachwyt nad Bogiem – Stwórcą tak niebanalnym, różnorodnym, kreatywnym i dobrym, że nam to wszystko daje. To uczucie spotęgowali oczywiście ludzie, których poznałam tam mnóstwo. Rozmowy z nimi, nawet gdy słabo ktoś mówił po angielsku, wspólna modlitwa, ich otwartość na drugiego człowieka i serdeczność, ich radość, troska, ich prostota i szczerość w oczach – to doświadczenie Boga, który w nas żyje. To spotkanie jest naprawdę okazją spotkania żywego Boga w każdym z nas. Niezwykłe przeżycie, które inspiruje i uczy patrzeć na każdego człowieka jak na brata, nie tylko w środowisku ludzi, którzy są blisko Pana, ale też w naszym codziennym, w którym pełno ludzi zagubionych.

Pokochałam modlitwy Taizé. Pełne prostoty, piękna, bez zbędnych słów, tylko On i ty. Napełniają serce prawdziwym, Bożym pokojem. To spotkanie jest w bardzo dobrym czasie według mnie – pomaga podsumować miniony rok i wchodzić w nowy z poukładanymi wszystkimi sprawami w sercu i w głowie też. Po raz kolejny Pan pokazał mi, że On ze mną jest i nic, kompletnie nic, nie jest w stanie mnie odłączyć od Jego Miłości. I w nowy rok weszłam razem z Nim, bez lęku, pełna Jego Pokoju. Bardzo polecam wszystkim, przekonajcie się na własnej skórze jak Pan działa w swoim Kościele.

Julia



Komentarze (0)

Jeszcze nikt nie dodał komentarza. Może Ty to zrobisz?




Mała Wiosna
Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie skąd taka nazwa? Otóż słowami: "Ach, Taizé, ta mała wiosna" papież Jan XXIII określił ekumeniczną wspólnotę braci założoną przez brata Rogera w 1940 roku w małej burgundzkiej wiosce - Taizé.

www.taize.fr/pl